23 sierpnia 2017

Always frozen by your side

Ceres Yaxley
VII rok. Szaty domu Salazara Slytherina. Klub Ślimaka. Śmierciożerca.


Duma, to pierwsze pojęcie, które zdaje się przychodzić na myśl, gdy wymija kogoś na korytarzu szybkim, pewnym siebie krokiem, starając się dogonić czas, biegnący na astronomicznej tarczy kieszonkowego zegara, lub stojąc wyprostowanym, niczym struna instrumentu gotowego do gry, w grupie znajomych. Po zamku i jego włościach porusza się niemal jak ich prawowity właściciel, patrząc na innych z góry. Spojrzenie zdecydowanie zbyt wyniosłe, jak na jego młody wiek, jakby stale rzucające wyzwanie innym, mówiące, że nigdy go nie dościgną. Tęczówki ma zaś intensywnie niebieskie, odziedziczone po matce. Unoszący się odruchowo podbródek w momencie przewidywanej konfrontacji, to poniekąd jego znak firmowy, bowiem w każdej dyskusji, to on musi mieć ostatnie zdanie, choćby ograniczało się do słów „szlamy nie mają nic interesującego do powiedzenia” bądź „odejdź, brudna szlamo”. Nie da się zaprzeczyć, że pochodzenie i celebrowanie czystości krwi, było mu wpajane od maleńkości; nasiąkł tym jak najpospolitsza gąbka, stając się jej nośnikiem. Zręczny z niego manipulant, wykorzystujący chwile słabości innych na własną korzyść. A kiedy zdusi się w sobie resztki wyrzutów sumienia, a przeżycie z wakacji sygnowane Mrocznym Znakiem, wyrzuci w mętne odmęty własnego umysłu w nadziei, że nie wrócą zbyt szybko, wciąż licząc, że zobojętnieje jeszcze bardziej, aż do tego stopnia, gdy przestanie czuć cokolwiek. Nie pozwoli się złamać, zbyt wyczulony na grę słów i próbę grania mu na emocjach, które tak skutecznie wygasił, jak za pomocą magicznego przełącznika, dlatego posunie się do ostatecznej ostateczności i urwie niewygodny dla siebie temat z tym sztucznym rozbawieniem, tak naprawdę wcale nierozbawiony. Jedynie osoby znające go dobrze, są w stanie dostrzec tę rysę na masce, którą przybiera, czy nieścisłość z tym jaką odgrywa na co dzień rolę. Okrył się od stóp do głów wygodnym dla siebie fałszem, karmiąc nim każdego dokoła, otulając się nim, niczym ciepłym, miękkim kocem w ponure, jesienne wieczory, chcąc wyczekać cierpliwie tego momentu, aż nadejdzie metaforyczna zima, a po niej długo wyczekiwana wiosna, w trakcie, której zapomnienie lub znieczulica przyjemnie go ukoi. Trudno jednak oczekiwać, by uspokoić w kimś coś, co zostało rozgniecione nagle, w ułamku sekundy. Nikt przecież nie mówił, że zdobycie Mrocznego Znaku nie miało wiązać się z wysoką, paraliżującą wręcz ceną, wchodzącą w dysonans z przebiegiem prawidłowego snu.


ODAUTORSKO:
Lepiej wypadam w trakcie rozgrywki, trust me, Yaxley pozostaje do odkrycia w wątkach. Preferowane męsko-męskie, damsko-męskie tylko przy bardzo dobrym pomyśle. W sprawie ustaleń pełna elastyczność, choć w granicach konceptu postaci. W tytule PVRIS i Winter. Trójkąt skrywa bardziej szczegółowe informacje.
Mail: aminimalistyczny@gmail.com